"Machiny Latające" są bezsporną kontynuacją "Machiny Życia" oraz rozwinięciem podejmowanej wcześniej tematyki grafik. Podobnie jak "Machina Życia" odnotowują formy istniejące, zmodyfikowane dla własnych potrzeb; są sugestią nieuchwytnej, wszechogarniającej przestrzeni zwielokrotnionej jeszcze przez monochromatyczność gamy barwnej. O ile jednak cykl "Machina Życia" był poszukiwaniem sił rządzących światem i determinujących człowieka, o tyle" Machiny Latające" zdają się przekraczać wymiar techniczny. Miękkie i ciepłe kokony na kształt balonów i zeppelinów umożliwiają poznanie nowego, następnego wymiaru.
Następny wymiar otwiera oglądającemu nieznany świat wykreowany przez artystę. Machiny latające mogą stać się schronieniem przed natłokiem codziennych obowiązków i dokuczliwą czasem obecnością innych osób, ale też mogą być narzędziem, nośnikiem do celu - miejsca umożliwiającego oderwanie się od rzeczywistości. Odbiorca poprzez obraz - ekran przenosi się do kryjówki pozwalającej oddać się całkowicie fantazji i marzeniom, przenosi się w miejsce dające chociaż na chwilę wytchnienie... swój azyl. Uwolnić oddech, oczyścić umysł z zaśniedziałych powinności i poczuć się całkowicie wolnym. Nic nas nie niepokoi, nie dzwonią telefony, nie pukają goście, nikt niczego od nas nie chce... Uwolnieni od ziemskich przymusów i wścibskiego oka możemy krzyczeć, śpiewać czy płakać; bez skrępowania, bez ocen i osądów. Jesteśmy wysoko i daleko od wszystkiego.
Znamienne dla cyklu „Machiny Latające” są postacie pojawiające się na pokładzie, stanowiące łącznik, element spoiwa, pozwalający widzowi na utożsamienie się z osobą z obrazu. Integrując się z postacią, nie mamy jednak pewności, że panujemy nad zaistniałą sytuacją. Autor znów nie daje nam jasnej odpowiedzi. Nie wiadomo do końca, czy to człowiek jest ogniwem sterującym machiną latającą, czy przeciwnie - to statek powietrzny wyznacza tor i kieruje naszymi losami. Czy osoba opiekuje się wehikułem, czy też to machina daje azyl, możliwość ucieczki od zagubienia w świecie realnym jednocześnie wyznaczając nasze granice.
Wprowadzone dodatkowe postacie są skazane na swoją obecność, co tworzy całkiem nowe relacje. Wszystko zostaje wyolbrzymione i zwielokrotnione, każde zdarzenie i gest. Być może współistnienie na tak małej przestrzeni jest jak najbardziej możliwe; być może oaza spokoju, jaką ma pozostać machina latająca, nie zostaje w ten sposób naruszona i spełnia zadanie jej powierzone.
Starannie wycyzelowana konstrukcja statków powietrznych uniemożliwia im jednak wzbicie się. Absurdalne połączenia, sprzeczne zestawienia elementów budowy owej machiny skazują ją na trwanie w bezruchu; zdają się kpić z widza i jego oczekiwań. Oto wizja artysty została przez niego samego skazana na niepowodzenie!
Prawa fizyki świata rzeczywistego nie pozwoliłyby tym machinom na wzniesienie się ponad ziemię. Czy jednak sztuka podlega prawom fizyki? Może chodzi właśnie o to, by niemożliwe uczynić realnym... By dzięki marzeniom odbiorcy przełamać stereotypy i odnaleźć spokój... By pozornie niemogąca wzbić się konstrukcja została uruchomiona i uniosła się jedynie siłą wyobraźni widza.
Cykl prac "Przyszłość", nad tą serią teraz pracuję, więcej obrazów w niedalekiej przyszłości...
Cykl prac "Machina życia" jest poszukiwaniem sił rządzących światem; pytaniem - co kieruje naszą determinacją, na ile jesteśmy w stanie sami kierować swoim życiem, a na ile zdani na łaskę i niełaskę losu. Maszyna jest bezduszną siłą gnającą świat do przodu, na nic nie zważającą. Machina jako wytwór człowieka nie daje mu jednak szansy, żaden z ludzi w pojedynkę nie ma wpływu na jej działanie. Czy zatem jednostka ludzka jest tylko trybikiem w "Machinie życia"?